Link - www.linia.pl Link - Banner - Reklama



Logo serwisu Medycyna
Strona główna
Medycyna i żywienie
          Spis tematów
Choroby: diagnostyka i profilaktyka
          Spis tematów
Metody leczenia
          Spis tematów
Cuda natury
          Spis tematów
Zdrowie i uroda
          Spis tematów
Słowniczek
Przyjazne linki
Mapa serwisu
O nas
Napisz

Metody leczenia


Powrót do tradycji
Naturalne źródła związków chemicznych
Od fitoterapii do fitofarmacji...
Na południe od Wschodu
Quiz
Słowniczek

    Zastosowanie roślin i ich przetworów w lecznictwie jest jednym z najstarszych osiągnięć myśli ludzkiej. Tak więc fitoterapia ma długą historię - istnieje, odkąd na świecie pojawił się człowiek. Jako nauka rozwinęła się w starożytnym Egipcie. Na kuli ziemskiej występuje około 450 tysięcy roślin wyższych, lecz pod względem chemicznym i farmakologicznym dotychczas została zbadana jedynie ich część. Skład chemiczny roślin zaczęto poznawać 196 lat temu, gdy w 1804r. Sertürner wykrył morfinę w opium zawartym w maku. Od tego czasu wyizolowano ok. 200 tysięcy różnych związków roślinnych i znaczną ich część przebadano farmakologicznie. Okazało się, że wiele z nich działa silniej i skuteczniej (np. z roślin trujących), niż ich odpowiedniki syntetyczne.
    W XVIII w. otrzymano z kory amazońskiego drzewa chinowego - chininę, przeciwmalaryczny, przeciwgorączkowy i przeciwbólowy alkaloid, niezbędny wówczas lek, który do dziś z powodzeniem konkuruje z produkowanymi przeciw malarii lekami syntetycznymi. W 1993r. pojawiają się alkaloidy na miarę naszych czasów: przeciwrakowe, przeciwwirusowe (pomocne również w zwalczaniu HIV), antyreumatyczne. Wyizolowane zostały z pnącza należącego do tej samej co chinowiec rodziny Rubiaceae, nazwanego przez peruwiańskich Indian vilcacorą.


    Rozwój przemysłu chemicznego w końcu XIX i na początku XX wieku zahamował rozwój ziołolecznictwa. Len i bawełnę zastąpiono tkaninami zwanymi popularnie syntetykami, do gospodarstw domowych wdarł się plastik, a znajdujące się w roślinach naturalne związki chemiczne (w tym także naturalne barwniki) zastąpiono syntetycznymi. Lecz mimo gwałtownego rozwoju chemii nie udało się odtworzyć pełnych, skomplikowanych struktur będących dziełem natury.
    Oczywiście ludzie nadal leczyli się "domowymi sposobami", lecz tzw. oficjalna nauka uważała naturalne środki i metody za przeżytek i zabobon. Mimo to wciąż pojawiały się nowe prace pisane przez lekarzy i profesorów na temat roślinnych kuracji. Wybitnym popularyzatorem ziołolecznictwa w Polsce był profesor farmakognozji i hodowli roślin leczniczych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie oraz UŁ i AM w Łodzi - Jan Kazimierz Muszyński (1884-1957), który opublikował kilka książek i wiele artykułów z tej dziedziny. Moda na "twardą chemię" nie zniszczyła "żywej myśli ziołoleczniczej", choć trwała prawie sto lat. Nie przetrwała jednak próby czasu. Przyćmiły ją nie dające się nie zauważyć skutki uboczne i - często - nieskuteczność. Podczas gdy za pomocą leków syntetycznych niejednokrotnie nie udaje się powstrzymać choroby z powodu braku w nich jakiegoś niezbędnego składnika, to naturalne leki roślinne zawierają ich tak wiele, że organizm - funkcjonując jak homeostat - wybiera sobie spośród nich to, co jest mu najbardziej potrzebne. "Syntetyki" w najlepszym wypadku łagodzą objawy, a nie likwidują przyczyny. Przykładem mogą być chociażby choroby alergiczne, takie jak astma oskrzelowa, sezonowy i całoroczny nieżyt nosa oraz pokrzywka. Wprowadzenie do ich leczenia wielu leków nowej generacji oraz opracowanie narodowych programów opanowania tych chorób nie idzie w parze ze zmniejszeniem ich występowania. Prowadzone od wielu lat badania epidemiologiczne wskazują na wyraźny wzrost występowania tych chorób, nazywanych nawet epidemią XXI wieku. Podobnie ma się rzecz z innymi chorobami XX wieku, które - nie zwalczone - zwycięsko wchodzą w wiek XXI. Dzieje się tak m.in. dlatego, gdyż leki syntetyczne osłabiają układ immunologiczny, czyniąc go podatnym na działanie alergenów, kancerogenów, wolnych rodników. Po czasie "błędów i wypaczeń"

powróciły do łask. Co z tego wyniknie - pokaże czas. Doświadczenia "syntetycznego" okresu przemysł farmakologiczny wykorzystuje obecnie w nowoczesnych technologiach wykrywania, wyodrębniania, przetwarzania i preparowania czynnych związków chemicznych z żywych organizmów - głównie roślinnych. Doprowadziło to do powstania nowej dziedziny - fitofarmacji, oferującej bezpieczne i niezwykle skuteczne leki pochodzenia roślinnego. Aktualne tendencje w farmakologii świetnie ilustruje okładka drugiej edycji "Atlas de poche de pharmacologie" Heinza Lullmanna, Klausa Mohra i Albrechta Zieglera, wydanej przez Medecine-Sciences Flammarion, na której wzór chemiczny wyłania się z gałązki rośliny.
    Prowadzone na wielką skalę - przez, przede wszystkim, japońskich, rosyjskich i amerykańskich uczonych - badania fitochemiczne wyjaśniają - znane od wieków - działanie poszczególnych roślin na różne choroby, naukowo udowadniają powody, dla których pewne rośliny tradycyjnie zostały uznane wręcz za "święte", czyli "cudowne eliksiry młodości i źródła życia". Nauka potwierdziła, że w określeniach tego typu nie ma przesady. I tak, na przykład, trzy tysiące lat ubiegający się o miano leku żeń-szeń swój wszechstronny, regeneracyjny wpływ na organizm zawdzięcza związkom zawartym w ginsenozydach i panaksozydach, aloes - związkom o charakterze stymulatorów biogennych, a vilcacora - pentacyklicznym alkaloidom i glikozydowi kwasu chinowego.

...ciąg dalszy



 KOMUNIKATY
Zapraszamy do odwiedzenia pozostałych serwisów w portalu linia.pl Twoja linia.pl
 
Serwisy linia

Kliknij tu,

aby przejść do innych serwisów



Polecamy katalogi: Wibe, Profit, Prosty, Pogodny, Powietrzny, DobreMiejsce
Polecamy serwisy: Linia, Foto, Kobiety, Medycyna



Powrót na górę   © 2001 Usługi Komputerowe s.c. & Małgorzata Dudzińska-Malicka
Prawa zastrzeżone | All rights reserved
Poland tel. (022) 828 40 37, fax: (022) 828 40 34